Nieznana starsza Pani sprzedająca w podziemiu przy Metrze Marymont (Warszawa)

Kapcie jak sprzed lat

Czeka   na   stołeczku   na   klientów.   Trochę    trudna    w    kontakcie,
ale wytrwale przybywająca tu od lat. Może za mało się uśmiechałam, może dlatego, że nie kupiłam, bo ceny wyższe niż u innych...nie udało mi się po raz pierwszy nawiązać kontaktu. Kapcioszki dla dzieci słodkie niemniej, a pracy dużo.